Kruszyniany są objęte ochroną i bardziej być chronione już nie muszą

Kruszyniany są objęte ochroną i bardziej być chronione już nie muszą

Sprowadzając się na wieś trzeba zdawać sobie sprawę, że to jest właśnie wieś: nieprzyjemne zapachy, hałas maszyn poza ciszą nocną, odgłosy zwierząt 24 godziny na dobę. Wieś to nie są tereny rekreacyjne, tylko miejsce ciężkiej pracy rolników, którzy produkują nam żywność. Kruszyniany pod Krynkami, będące właśnie taką rolniczą wsią, stały się orężem w ręku tych, którzy chcą zbić kapitał polityczny, nie licząc się z większością. To bardzo egoistyczne podejście, bazujące na podkreślaniu wygodnych postulatów, świadomie ukrywając niewygodne fakty. 

Z niepokojem obserwuję sytuacje w gminie Krynki. Sprawa Kruszynian i utworzenia wokół nich  parku czy to kulturowego, czy krajobrazowego, który będzie ogromną szkodą dla mieszkańców okolicznych terenów. Nie można do tego dopuścić. 

Ta okolica jest już chroniona: Kruszyniany otoczone są ochroną konserwatorską, ochroną Wzgórz Sokólski i Natura 2000. Nie zapominajmy o tym, że  są to typowo rolnicze tereny, nie turystyczne.  Nigdy nie były turystyczne, mimo że z uwagi na wielokulturowość mieszkańców stały się ważnym punktem wycieczkowym Podlasia. Trzeba podkreślić, że rdzenni mieszkańcy Kruszynian nie są Tatarami. Dodatkowo, o zmiany dotyczące tego terenu nie walczą miejscowi, tylko kilka gospodarstw domowych, w  których osiedliły się rodziny z innych części województwa i kraju. 

Nie może tak być, że kilka osób przyjeżdża na tereny wiejskie, rozpoczyna tu działalność czy po prostu chce wieść życie, po czym, gdy zdaje sobie sprawę, że mieszka na wsi, na której mieszkańcy uprawiają rolę, hodują zwierzęta, chce im tu utrudnić, bo ten rodzaj działalności im przeszkadza. 

Trzeba zauważyć, że ta garstka osób nie ma poparcia u lokalnych mieszkańców, szuka go w głębi kraju, u aktywistów i opozycjonistów. 

Nie twierdzę, że nie należy się wsparcie walczących z rolnictwem w Kruszynianach, bo tak to trzeba otwarcie nazwać, trzeba wypracować kompromisy, ale nie kosztem większości. Dziś ktoś chce zablokować budowę kurników, oddalonych od wsi wystarczająco daleko, by nie były uciążliwe, jutro ktoś inny zechce  zablokować młodym rolnikom możliwość rozwoju produkcji mlecznej, bo  będą przeszkadzały wonie nawozów naturalnych czy odgłosy zwierząt.  Bezspornie trzeba tu znaleźć kompromis obu stron, a nie spełniać bezrefleksyjnie żądania jednej strony. Utworzenie jakiegokolwiek parku na tych terenach, kompromisem na pewno nie będzie. 

Sprawa jest szalenie medialna, zauważam też próby rozgrywania jej dyskryminacją mniejszości kulturowej, co jest skrajnym absurdem i w bardzo złym świetle stawia nasz region, podczas gdy nigdzie indziej w tym kraju, innowiercy nie żyją obok siebie w takiej zgodzie, jak u nas. 

Należy podkreślić, że środowiska tatarskie odcinają się od protestujących, w tym również Mufti. Zainterweniowałem w tej sprawie u Marszałka Województwa Podlaskiego.