Kilka słów dla Polskiego Radia Białystok

Kilka słów dla Polskiego Radia Białystok

“Polski parlament jest bardzo mocno zaniepokojony tym, co się dzieje z mniejszością polską na Białorusi. To pokazuje innym państwom z Unii Europejskiej, żeby przeciwstawiali się i pomogli w rozwiązaniu tego kryzysu” – mówi Mieczysław Baszko.

Porozumienie Jarosława Gowina przygotowuje się do ogólnokrajowej konwencji. Ugrupowanie wybiera delegatów na to wydarzenie – także w województwie podlaskim. Między innymi o tym, ale też o sytuacji na Białorusi – z jednym z liderów Porozumienia w regionie – posłem Mieczysławem Baszką rozmawia Adam Janczewski.

Adam Janczewski: Porozumienie prowadzi głosowanie korespondencyjne, wybiera delegatów na zjazd krajowy. Na jakim etapie jest to głosowanie?

Mieczysław Baszko: Wybory odbyły się korespondencyjnie, w każdym powiecie zostały zalakowane koperty i zostały one przez jedną osobę, w tym wypadku przeze mnie, zawiezione do punktu, gdzie zbierane są głosy. Wczoraj zakończyło się głosowanie, jesteśmy przed konwencją krajową. Konwencja Porozumienia będzie online 17 kwietnia.

Ilu delegatów z województwa podlaskiego weźmie udział w tej konwencji?

32 delegatów plus sekretarz generalny, plus poseł, plus wicewojewoda, to będzie 35 delegatów.

Panie pośle, głosowanie przeprowadziliście w formie korespondencyjnej. Z tego, co pamiętam, w maju ubiegłego roku to Porozumienie zabiegało, żeby głosowania korespondencyjnego nie przeprowadzać, oczywiście były to inne wybory, ale tej formy nie chcieliście. Teraz wewnątrz ugrupowania dopuściliście jednak tę formę.

Nie było możliwości, żeby odbyły się korespondencyjne wybory na prezydenta. My już przez ten okres doświadczenia pokazaliśmy, że można to zrobić, ale trzeba utrzymywać reżim sanitarny, pandemia uczy nas, że te formy głosowania trzeba pomału wdrażać, widzimy, że następuje ewolucja w głosowaniu korespondencyjnym.

Porozumienie samo się przekonało, że da się jednak głosować korespondencyjnie. A jeszcze co do Porozumienia, to kiedy Porozumienie wychodzi ze Zjednoczonej Prawicy? Niektórzy eksperci i część parlamentarzystów, polityków, zadaje sobie to pytanie.

Nie ma takich pomysłów i nie będzie, to są spekulacje różnych polityków. Na pewno z jednej i z drugiej strony zgrzyty wystąpiły, ale my jako Porozumienie jesteśmy rozsądną Zjednoczoną Prawicą.

To która z tej Zjednoczonej Prawicy nie jest rozsądna, skoro wy jesteście tą rozsądną?

Dobrze będzie, jeżeli tej rozsądności wszyscy się nauczymy. Widzimy, jaka jest sytuacja w różnych ugrupowaniach, ale czasami trzeba być troszkę elastyczniejszym i namawiam, żeby rządzący byli elastyczniejsi.

Sejm przez aklamację przyjął uchwałę w sprawie prześladowania Polaków na Białorusi. Co tak naprawdę taka uchwała daje, poza jakimiś gestem solidarności?

Sejm wyraził bardzo stanowczy sprzeciw wobec represji Polaków na Białorusi. To jest niedopuszczalne, żeby mniejszości, które zamieszkują dane państwo, żeby państwo, rząd, tak podchodziło do mniejszości narodowych. Tutaj za przykład chciałbym wskazać Polskę – wszystkie mniejszości narodowe są traktowane na 4+, nawet na 5 w niektórych sprawach, w szczególności można powiedzieć, że nasze województwo.

Widać to dobitnie na Podlasiu, ale panie pośle, powtórzę pytanie, co z tego, że Sejm wyraził sprzeciw, choćby był on jak najbardziej zdecydowany, jak najgłośniejszy, czy te słowa cokolwiek dają?

Te słowa pokazują, że jednak nie pozwalamy na takie traktowanie mniejszości polskiej na Białorusi. Stanowisko Sejmu jest bardzo potrzebne i bardzo ważne. To jest organ ustawodawczy, to jest najwyższa władza, która jest w danym państwie. Parlament jest bardzo mocno zaniepokojony tym, co się dzieje z mniejszością polską na Białorusi. To pokazuje innym państwom z Unii Europejskiej, żeby przeciwstawiali się i pomogli w rozwiązaniu tego kryzysu.

Jako poseł jeździł pan z wieloma misjami poselskim i zna pan mentalność tamtejszych władz, tamtejszych ludzi biznesu czy też polityki. Jakie argumenty mogą trafić do reżimu Aleksandra Łukaszenki? W jaki sposób mogą wpłynąć na obecną sytuację na Białorusi?

Kiedy Zjednoczona Prawica doszła do władzy, to straszono, że od razu będzie wojna polsko-białoruska i wschodnia. Ale tyle, ile spotkań się odbyło, nigdy nie było przedtem.

Jeszcze kilka lat temu nawiązywanie tych relacji faktycznie wyglądało dość obiecująco. Nawet miały miejsce spotkania polityków na wysokim szczeblu, ale pamiętajmy też o tym, co się działo w ostatnich dniach, tygodniach, miesiącach. Wydalenie polskich dyplomatów z Białorusi, teraz aresztowania mniejszości Polskiej… Ten dialog jednak ewidentnie przez stronę białoruską jest zerwany.

Potwierdzam, ponieważ tę współpracę, którą się wypracowało, jednak strona Białoruska pokazała, że ona nie oczekuje współpracy, nie chce, szczególnie już po wyborach 10 sierpnia. Niedopuszczalne jest, żeby ambasador czy konsul uczestniczył w różnych uroczystościach, które nie są nastawione wrogo dla żadnego z państw, zostają wydaleni. Tutaj Polska dyplomacja nie może być obojętna, jeżeli naszych wydalają. To działanie wyszło ze strony białoruskiej i jak najszybciej powinni usiąść do rozmów z delegacją ze strony Polskiej. Powinniśmy tę współpracę gospodarczą utrzymywać i rozwijać.

Niektórzy z ekspertów od gospodarki, od spraw polsko-białoruskich twierdzą, że Polska niestety w tym konflikcie nie ma żadnych argumentów, gospodarczego nacisku na Białoruś. Czy pana zdaniem tak faktycznie jest i czy jesteśmy skazani na to, żeby przekonywać Unię Europejską do tego, żeby to Unia Europejska nałożyła sankcje na Białoruś za to, co tam się dzieje, również z Polakami mieszkającymi na Białorusi?

Unia Europejska nie może stać bezczynnie. Zajmuje pewne stanowiska, ale one muszą być bardzo drastyczne, musi pokazać jednak, że kto łamie prawo do mniejszości narodowych, będą konsekwencje. A Unia Europejska ma takie narzędzie.

A kiedy pan był ostatnio na Białorusi?

Byłem 11 lub 12 sierpnia.

A czy tak zwyczajnie, po ludzku, nie jest panu żal, że był tam pan po raz ostatni właśnie w takich okolicznościach i że od tego czasu nie było okazji, żeby jednak z naszymi wschodnimi sąsiadami się spotkać?

To są trudne chwile, nie tylko dla mnie, ale i dla Polaków, w szczególności mieszkających przy granicy, gdzie udało się zrobić mały ruch przygraniczny w obrębie Puszczy Białowieskiej, bezwizowy Kanał Augustowski. Ten kierunek szedł w taką obiecującą stronę, ale to, co się stało, jest naprawdę przykre. Sami Białorusini mają niedosyt, coś się wali na ich oczach, tak nie powinno być. Takie działanie przez Białoruś nie da nic dobrego. Musimy ze wszystkimi państwami, na czele z Unią Europejską, jednak zdecydowanie przekonać Łukaszenkę i cały jego sztab do rozmów, do współpracy. A warto. Zawsze przy rozmowach można dużo niedopowiedzeń wyjaśnić, trzeba wrócić do dobrych praktyk.

Wszyscy tego byśmy chcieli panie pośle. Na sytuacji na Białorusi, na sytuacji związanej z pandemią, tracą polscy przedsiębiorcy. Bo mówił pan o małym ruchu granicznym, ale ten ruch graniczny odbywał się też w celach zakupowych, na przykład do Białegostoku, do galerii handlowych, czy na targowiska, a teraz ten ruch zamarł.

To jest fakt, szczególnie przygraniczne miejscowości i społeczność przygraniczna przyjeżdża do nas, żeby robić zakupy, pracują też dużo. Nasze firmy są bardzo silne na rynku białoruskim, napędzają gospodarkę. Tu korzyści są obopólne.

Zobaczymy czy te argumenty przekonają reżim Aleksandra Łukaszenki. Dziękuję bardzo panie pośle za rozmowę. Spokojnych, zdrowych świąt.

Źródło: https://www.radio.bialystok.pl/gosc/index/id/198125