Kobiecym okiem…

Kobiecym okiem…

Liczne spotkania, w jakich uczestniczyłem z okazji Dnia Kobiet w przeciągu ostatnich kilku tygodni, przegadane godziny, wysłuchane problemy gospodyń domowych, pielęgniarek, policjantek, nauczycielek, urzędniczek, pań na stanowiskach kierowniczych, a przede wszystkim zwykłych kobiet i matek zainspirowały mnie do napisania tego artykułu.

Polki to niezwykłe kobiety, dzielne i zaradne, które z zapałem realizują powierzone im wszelkie obowiązki. Zarażają entuzjazmem, nie narzekają, patrzą optymistycznie, z nadzieją w przyszłość.

Zatroskane o swoje dzieci, które są zawsze dla nich najważniejsze. W każdej rozmowie dzieci były pierwszoplanowym tematem. Ich wychowanie, wykształcenie, rozwój, plany. Ktoś powie „matki –Polki”. Ja powiem, a dlaczego nie? Nie ma nic złego w tym, że kobieta poświęca się dzieciom, w epoce, która hołduje osiąganiu sukcesu za wszelką cenę, która zmusza do bycia pierwszą i najlepszą w pracy, która wypiera rodzinę – na rzecz kariery. Narzucany przez szeroko rozumiane media styl kobiety nowoczesnej, nastawionej na samorozwój i karierę zawodową – nie wszystkim przypadł do gustu. Wiele kobiet przyznaje się, że bierze udział w tym wyścigu szczurów, bo tak wypada. Nie można przecież przyznać się, w tych czasach, że lubi i chce tylko zajmować się domem i dziećmi – bo oznacza to brak ambicji, lenistwo, pójście na łatwiznę. Dlaczego? Dlaczego przełom XX i XXI wieku sprawił, że emancypacja kobiet przybrała formę czasem przerysowaną. Rozumiem równouprawnienie w związku, rozumiem, że nie istnieje podział na obowiązki męskie i damskie. Rozumiem, że patriarchat, to relikt zamierzchłych czasów. Jednocześnie nie rozumiem dlaczego matka nie może po prostu być matką bez żadnego ale, dlaczego deprecjonuje się rolę matek, żon. Dlaczego wmawia się młodemu pokoleniu, że wcale nie chce tak żyć, że rodzina nie jest wartością, a skamieniałą instytucją, która zabiera wolność?

Pocieszający jest fakt, że dyskusje z Paniami, które spotykałem potwierdzają tezę, że to tylko pewna kreowana moda. Cieszą się, że polityka obecnego rządu stawia na rodzinę. Podkreślają, że włodarze zauważyli ważną rolę matek, potrzebę bycia obecnym matek i ojców w życiu swoich dzieci. Program 500+ spowodował, że kobiety śmielej zaczęły decydować się na kolejne dziecko, że rodzice zaczęli planować powiększanie rodzin o kolejnych członków, bez wcześniejszych obaw i lęku o przyszłość. Cieszą się,  że mogą sobie pozwolić na wakacyjny wyjazd, na zakup potrzebnych ubrań, przyborów szkolnych i niezbędnych drobiazgów. Moje rozmówczynie często wspominały, że po wejściu do Unii Europejskiej większość z nich wyjeżdżała zwłaszcza do Wielkiej Brytanii nie tylko dlatego, że łatwo można było znaleźć pracę, ale przede wszystkie dlatego, że w Anglii istniały programy socjalne i pomocowe dla rodzin, o których w Polsce nikt nie słyszał. Europa już od dziesiątek lat wspiera rodziny, otacza je opieką, głównie materialną, w różnej postaci. Kolejny krok rządu na najbliższe lata i przekazanie 500 złotych na pierwsze dziecko spotyka wręcz entuzjastyczne opinie. Podobnie, jak wdrożony 1 marca 2019 roku kolejny rządowy projekt  – Mama 4 plus,  który ma wesprzeć matki wychowujące dzieci, ma pomóc kobietom, które przez wychowanie dzieci zostały wykluczone z zawodu, a tym samym pozbawione możliwości otrzymywania emerytury. Świadczenie, zgodnie z planami rządu  będzie przyznawane kobietom, które wychowały co najmniej czwórkę dzieci oraz mężczyznom na określonych warunkach. Słyszę już głosy krytyków i narzekania malkontentów, którzy będą wykrzykiwać, że w ten sposób to rozwija się patologię, że „ciemny lud” po raz kolejny kupuje kiełbasę wyborczą…..

Jeżeli inwestycja w matkę, w rodziców, w rodzinę, tak bardzo celebrowaną przez Europę nie jest dobrą lokatą, to z niepokojem myślę o pomysłach i koncepcjach naszych oponentów. Rodzina to najwyższa wartość, a wychowanie dzieci to najważniejszy z obowiązków, nałożony nie tylko na rodziców, ale i rządzących, którzy chcą wesprzeć opiekunów w codziennym  trudzie wychowania i którzy myślą tym samym o przyszłości Rzeczpospolitej i życiu dostatnim i bezpiecznym.