Dzień: 3 grudnia 2018

„Kościół zawsze stał na straży polskiej tradycji oraz patriotycznych wartości”. Sympozjum w Sejmie RP.

„Jestem przekonany, że konferencja stanie się okazją do przypomnienia nie tylko niezłomnych księży, ale także tych, którzy z ogromnym zaangażowaniem włączyli się w budowę Niepodległej” – napisał marszałek Sejmu Marek Kuchciński do uczestników zorganizowanego w sobotę w Sali Kolumnowej Sejmu sympozjum
pt. „Duchowieństwo w walce o wolność i suwerenność Polski w XX wieku”.

Marszałek Kuchciński zaznaczył w korespondencji, że II Rzeczpospolita wymagała ogromnej pracy u podstaw oraz solidaryzmu społecznego, by odrodzona ojczyzna stała się państwem silnym, a jednocześnie otwartym na misję ewangelizacyjną.
„Kościół zawsze stał na straży polskiej tradycji, patriotycznych wartości
oraz zachowania tożsamości.
Kapłani od czasów gdy zagrożona była nasza niezależność aktywnie włączali się w opozycyjne działania zarówno przeciwko zaborcom, jak również niemieckim i sowieckim okupantom. Otwarcie głosili prawdę dodając sił w walce z totalitarną władzą. Piętnowali komunistyczne zakłamanie. Za sprzeciw spotykały ich surowe, dotkliwe represje.
Wielu z nich zapłaciło najwyższą cenę” – podkreślił Marszałek Sejmu w liście odczytanym przez posła Stanisława Piotrowicza.

Uczestnicy konferencji dyskutowali m.in o roli Kościoła katolickiego w utrzymaniu polskiej tożsamości na przełomie XIX i XX wieku, jak również w procesie budowania
II Rzeczypospolitej i znaczeniu Kościoła w okresie PRL.

Organizatorami wydarzenia byli Parlamentarny Zespół Członków i Sympatyków Ruchu Światło-Życie, Akcji Katolickiej oraz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, a także Ruch Światło Życie oraz Instytut im. ks. Franciszka Blachnickiego.

Stulecie uzyskania przez kobiety w Polsce praw wyborczych

28 listopada 1918 r. Tymczasowy Naczelnik Państwa Józef Piłsudski wydał dekret o ordynacji wyborczej do Sejmu Ustawodawczego. Według tego prawa odbyły się następnie wybory do pierwszego organu ustawodawczego państwa, które właśnie odzyskało niepodległość, organu będącego zarazem konstytuantą – w 1921 r. uchwalił konstytucję, zwaną marcową.

Artykuł 1 dekretu, określający czynne prawo wyborcze w zbliżających się wyborach, stanowił: „Wyborcą do Sejmu jest każdy obywatel państwa bez różnicy płci, który do dnia ogłoszenia wyborów ukończył 21 lat”. Z kolei artykuł 7, który opisywał bierne prawo wyborcze, brzmiał: „Wybieralni do Sejmu są wszyscy obywatele(ki) państwa, posiadający czynne prawo wyborcze, niezależnie od miejsca zamieszkania, jak również wojskowi”. Te krótkie i jednoznaczne postanowienia, które dziś nie tylko nie budzą jakichkolwiek kontrowersji, ale są wręcz oczywistością, sto lat temu były rewolucyjne. Przekonanie o tym, że sfera publiczna, w tym także udział w wyborach, jest i powinna pozostać domeną mężczyzn, było tak rozpowszechnione, że w wielu krajach kobiety otrzymały prawa wyborcze wiele lat później. Dość powiedzieć, że w Wielkiej Brytanii bierne prawa wyborcze kobiet uznano w roku 1928 (czynne – w 1918), we Francji kobiety uczestniczą w wyborach od 1944 r. we Włoszech od 1945, w Szwajcarii od 1971, a w jednym z jej kantonów od 1990!

Nieprzypadkowy jest związek czasowy uznania politycznej równości płci z pierwszą wojną światową. W czasie jej trwania, gdy miliony mężczyzn znalazło się w okopach, kobiety zajęły ich miejsce w gospodarce i życiu społecznym. Skoro podjęły powszechnie tę odpowiedzialność, straciło uzasadnienie ugruntowane przeświadczenie, że miejsce kobiety jest jedynie w domu i przy rodzinie.

W naszym kraju przyznanie praw wyborczych kobietom jawiło się jako tym bardziej oczywiste. Przez całe XIX stulecie mężczyźni uczestniczyli w walce o odzyskanie niepodległości. W tym czasie na barki kobiet spadły liczne zajęcia uważane za typowo męskie. W dodatku to na kobietach spoczywało zadanie wychowania patriotycznego młodych pokoleń, których ojcowie pochłonięci byli walką, prześladowani, zabijani. Temu też można przypisać, że prekursorska decyzja naczelnika państwa nie spotkała się ze sprzeciwem żadnej siły politycznej.

Do rangi symbolu urasta fakt, że pierwszych osiem posłanek, bo tyle ich zasiadło w Sejmie Ustawodawczym, reprezentowało rozmaite stronnictwa polityczne – od prawa do lewa. Gabriela Balicka i Zofia Sokolnicka należały do ruchu narodowego (ZLN), Maria Moczydłowska, która jako pierwsza kobieta zabrała głos w polskim sejmie – do narodowego NZL, Anna Piasecka i Franciszka Wilczkowiakowa – chadeckiej NPR, Jadwiga Dziubińska i Irena Kosmowska – lewicowego chłopskiego PSL „Wyzwolenie”, a Zofia Moraczewska – socjalistycznej PPSD.

Warto też podkreśić, że już pierwszy na ziemiach polskich rząd odradzającego się państwa – powstały w Lublinie Tymczasowy Rząd Ludowy Republiki Polskiej Ignacego Daszyńskiego – już 7 listopada 1918 r. uznał w swym manifeście prawa wyborcze kobiet. Gabinet ten jednak nie był w stanie sprawować efektywnej władzy na całym terytorium Polski i dlatego dopiero dekret Naczelnika Państwa stawiał kropkę nad i.

Od tego czasu prawa wyborcze kobiet stały się przez nikogo niekwestionowaną oczywistością, a polskiego parlamentaryzmu nie da się odtąd wyobrazić sobie bez udziału kobiet.